Jan Chłosta

Warmia w kulturze i obyczajach

Referat wygłoszony podczas Spotkania prezesów KIK
w Gietrzwałdzie, 28.09.2002

KIK  
POROZUMIENIE
Serwis internetowy KIK

Strona główna

Warmia wyróżniała się wyraźnie zarysowaną indywidualnością historyczną, wyznaniową i kulturalną. Ta niewielka stosunkowo kraina uznawana była za fenomen, budziła podziw współczesnych głównie dzięki żywej tradycji, zapamiętaniu dobrej przeszłości i eksponowaniu odrębności w stosunku do sąsiadów. Przez wiele lat po zaborze Warmii w 1772 r. z nadzwyczajną estymą przenoszona tu zawsze była pamięć o sprawiedliwych rządach biskupich i kapituły, wielkich ludziach tej ziemi: Koperniku, Hozjuszu, Kromerze, Krasickim, przenoszona była pamięć o niezmiennych prawach. Wszystko to zostało zburzone brutalnymi edyktami Fryderyka II z 12 września tamtego 1772 roku, kiedy na urzędach biskupich i kapitulnych, w miejsce warmińskiego baranka, został umieszczony czarny orzeł, symbol pruskiego władztwa, wraz tym wprowadzono nowe podatki i powinności wobec nowego władcy. Był to zamach państwa zaborczego, wciąż pragnącego powiększyć swoje terytorium, nawet o ten skrawek Rzeczypospolitej, gdzie dbano o zachowanie swojej odmienności. I tych pragnień odrębności nie ukrywano. Nastąpiło przecież pogorszenie statusu Warmiaków, zarówno religijne i do tego jeszcze przed Kulturkampfem, bo Prusy były krajem, co przypomnę, w którym preferencje różnego rodzaju mieli protestanci, polityczne, bo awansowali wyłącznie ewangelicy, związane to było z obsadą stanowisk rządowych, dopiero w 1921 r. starostą reszelskim został Hugo Neumann (Warmiak - katolik). Nastąpiło pogorszenie materialne warmińskich chłopów, bo pod pastorałem biskupim i kapitulnym żyło się dostatnio, szanowane były prawa.

Przez długi czas warmińskość oznaczała tu antypruskość. Była sprzeciwem wobec dążeń do zerwania z dziedzictwem przodków, zacieraniem wzorców kulturowych, przenoszonych z pokolenia na pokolenie, dzięki którym następcy dowiadywali się, że Warmia przez 306 lat była częścią Rzeczypospolitej i stąd w obyczaju i w sposobie bycia tak wiele było, zwłaszcza w południowej części, wyróżników kultury polskiej. Warmiacy z południowej części podkreślali swoją odrębność. Przez to za Warmiaka nie uważał się nigdy ewangelik, nawet od dwóch bądź trzech pokoleń mieszkający w Olsztynie. On był po prostu wschodnioprusakiem.

Etnograf polskiej, czyli południowej Warmii ks. Walenty Barczewski (1856-1928) ujął trafnie to zróżnicowanie pisząc: „Politycznie należy polska Warmia do Prus Wschodnich, etnograficznie do starodawnej ludności polskiej w trójkącie, otoczonej z jednej strony katolikami niemieckimi, z dwóch stron protestancko-polskimi Mazurami”1

W niedawnej przeszłości Warmia składała się z czterech powiatów: braniewskiego, lidzbarskiego, reszelskiego i olsztyńskiego, kształt terytorialny na mapie przypomina trójkąt, na których wierzchołkach znajdują się świątynie poświęcone Matce Bożej: Frombork Święta Lipka i Gietrzwałd, gdzie się znajdujemy.

Mam mówić o kulturze i obyczajowości Warmii, aby wyraziście pokazać jej odrębność wskażę na różnice dzielące polską Warmię od Mazurów i od Niemców, zajmujących - jak mówiłem - północne powiaty: Braniewo, Lidzbark i część reszelskiego. Tak więc Warmiacy z południowej części tej krainy (powiaty: olsztyński i kilka parafii pod Biskupcem) byli Polakami i katolikami, a więc swoi, w stosunku do protestanckich Mazurów, także w obyczaju i mowie Polaków, ale innej religii jako nie swoi oraz wobec Niemców z północnej części Warmii powiatu braniewskiego i lidzbarskiego, też katolików, lecz narodowo przecież obcych.

Powtórzmy jeszcze raz. Wyróżnikiem Warmiaków była i jest religia katolicka, mocno zakorzeniona w obyczaju i zachowaniach mieszkańców. Nastąpiło to jeszcze w dobrych czasach biskupich. Na Warmii bowiem do pierwszego rozbioru Polski, a więc 1772 roku, biskupi sprawowali również władzę świecką. Pierwszy biskup warmiński Anzelm podzielił diecezję na trzy części. Jedną częścią obdarował, powołaną przez siebie kapitułę katedralną, a sobie pozostawił dwie części2. Kapituła zawiadywała komornictwami: fromborskim, melzackim czyli pienieżnieńskim i olsztyńskim. Miała ona przywilej wyboru ze swego grona biskupa i uzupełniania składu szacownego gremium po zmarłym kanoniku. Z obieraniem rządcy diecezji czyli biskupa w następnych latach bywało różnie. Do pokoju toruńskiego czyli 1466 roku wpływ na elekcję kanoników chcieli mieć Krzyżacy, którzy pragnęli osadzać na stolicy biskupiej swego człowieka, a kiedy Warmia została wcielona do Rzeczypospolitej takie naciski na kapitułę czynił król polski. W praktyce wyglądało to w ten sposób, że król polski z grona kanoników dobierał czterech kandydatów, ale sobie miłego umieszczał na pierwszym miejscu. Oznaczało to, iż kapituła miała właśnie wybrać na biskupa, a jak nie miał indygenatu, czyli nie był urodzonym na tych ziemiach, ani nie posiadał kanonii warmińskiej to wpierw musiał kandydat królewski ją pozyskać3. Kapituła powoływała się na nadane przed laty przywileje. Podkreślała, po wygaśnięciu w 1566 roku zależności od arcybiskupstwa w Rydze, fakt podległości w zakresie jurysdykcji kościelnej od Stolicy Apostolskiej, miała niezależne sądownictwo warmińskie (biskupie i kapitulne), od którego nie można było wnieść apelacji do sądów Rzeczypospolitej ani Prus Książęcych, sprawną administrację, własny sejmik, który podejmował uniwersalne ustawy jak ta za biskupa Maurycego Ferbera, z 1526 roku, obowiązująca blisko 240 lat. Miała ona zapisy o charakterze gospodarczym oraz o jedności wiary chrześcijańskiej. Ten punkt brzmiał następująco: „Naśladując przykład króla polskiego zarządza się aby mieszkańcy Warmii trzymali się dawnej religii, to jest katolickiej. Kto się temu nie podporządkuje, musi w okresie miesiąca opuścić teren biskupstwa”. Następne punkty obejmowały kwestie dotyczące przestrzegania świąt kościelnych, płacenia dziesięciny, wstępu na rynki w miastach, ustanowienia brakarzy czyli kontrolerów jakości towarów, mierniczych i wagowych. Prawo warzenia piwa otrzymywali karczmarze, mieszkający o milę od miasta.

Zapisała się Warmia jako wyjątkowy kraik w zakresie szpitalnictwa. Tutaj opiekę nad ludźmi chorymi i biednymi traktowano jako powinność Kościoła. W każdym z dwunastu miast istniały szpitale, które były przytułkami dla osób biednych i chorych. Było stosunkowo nieźle rozwinięte szkolnictwo. Dzięki sprowadzonym przez Hozjusza jezuitom, w Braniewie powstało pierwsze na ziemiach polskich seminarium duchowne, kolegia i alumnat papieski. Rządcy diecezji tworzyli banki pobożne. Za pożyczone pieniądze nie pobierały procentów przez co wspomagały autentycznie potrzebujących. Chroniły więc pobożnych Warmiaków przed wyzyskiem. Biskupi zapobiegali o wzrost kultury rolnej, właściwy zasiew, fundowali stypendia dla zdolnej młodzieży. W tej hojności naśladowali ich światlejsi kanonicy.

Obyczaje mieszkańców południowej Warmii były wyraźnie wpisane w liturgiczny kalendarz kościelny. Codzienne obowiązki, praca, kontakty z krewnymi, postawa wobec innych ludzi opierały się na wskazaniach Kościoła. Tu zawsze z nadzwyczajną estymą traktowany był ksiądz. Stanowił niepodważalny autorytet4. Był doradcą w sprawach rodzinnych, przy podejmowaniu ważnych decyzji życiowych. We wsi wyróżniana była ta rodzina, z jakiej wywodził się duchowny. Warmiacy nigdy nie demonstrowali swojej religijności. Poza niedzielną Mszą świętą, chętnie uczestniczyli w innych nabożeństwach kościelnych: w Wielkim Poście w drodze krzyżowej, w maju we wspólnie odmawianej Litanii do Matki Bożej, w październiku gromadzili się w kościołach bądź przy kapliczkach w miejscowościach oddalonych od świątyń, aby wspólnie odmówić różaniec. Nadto duże znaczenie przywiązywali do niedzielnych nieszporów. Zwrócił na to uwagę ks. Walenty Barczewski w „Kiermasach na Warmii”: „W domu Jakubowym odprawiano co niedzielę i święto po obiedzie ze służącemi i dziećmi nieszpory, ponieważ do kościoła było za daleko”5

Podziw i szacunek zawsze budziła więź Warmiaków z pracą i Krzyżem Chrystusowym. Proboszcz z Brąswałdu zwracając uwagę na wyróżniki Warmii pisał: „Po drogach i polach, zwłaszcza na krzyżówkach, napotkasz często krzyże z pasją, nieraz i figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem, Bolesnej, Niepokalanej, świętego Jana Nepomucena i innych świętych i święte. Te częste krzyże i figury świętych na publicznych placach i drogach Warmii piętno szczero katolickie”6. Nadto w krajobraz Warmii włożone zostały okazałe budowle sakralne, wyniosłe sanktuaria, do których Warmiacy gromadnie pielgrzymowali ze swoimi „łosierami” i teraz jeszcze pielgrzymują jak: Święta Lipka, Gietrzwałd, Stoczek Warmiński, Krosno, Chwalęcin, ale też te mniejsze jak m. in. Bartąg, Purda, Klewki. W przeszłości na odpustach, zwanych na Warmii „kiermasami”, dochodziło do spotkań i wspólnych biesiad krewnych i znajomych po nabożeństwie w kościele, wymiany poglądów, rozmów gospodarskich i politycznych. Pośród sanktuariów największe znaczenie miał Gietrzwałd, gdzie przed 125 laty Matka Boża przemówiła do dzieci warmińskich: Justyny Szafryńskiej i Barbary Samulowskiej po polsku. Objawienia gietrzwałdzkie trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 roku i przyczyniły się do odnowy życia religijnego i narodowego we wsiach pod Olsztynem, Barczewem dawniej nazwanym Wartemborskiem i Biskupcem. Przez to w końcu XIX wieku Gietrzwałd stał się duchową stolicą południowej Warmii. Tu prości Warmiacy spotykali się podczas uroczystości kościelnych z wykształconymi i dobrze urodzonymi Polakami.

Ważna rolę odgrywały bractwa i zakony, w tym Katarzynki, których założycielką była błogosławiona Regina Protmann z Braniewa. Niedawno obchodziliśmy 450-lecie Jej urodzin i 400-lecia zatwierdzenia przez biskupa warmińskiego i nuncjusza apostolskiego w Polsce reguły Katarzynek. Była to reguła pionierska, bo umożliwiała realizację kongregacji o charakterze kontemplacyjno-czynnym. I dała początek nowoczesnym zgromadzeniom zakonnym. Niezależnie od opieki nad chorymi i ubogimi. Katarzynki zajmowały się i nadal zajmują, szerzej kształceniem dziewcząt oraz posługą w kościołach.

W czasie ostatniej wojny pewna kobieta przybyła do Olsztyna ze względu na naloty alianckie zauważyła: „Kiedy w niedzielę postrzegam na Warmii ludzi udających się do kościoła - czuję się zawsze bardzo grzeszną”.

Niemcy żyli w północnej i środkowej części Warmii, a więc w dawnych powiatach: braniewskim, lidzbarskim i w części reszelskiego, było następstwem zasiedlenia z zachodnich rejonów Niemiec oraz spod Wrocławia, Polacy zaś - na południu Warmii w powiecie olsztyńskim i kilku parafiach reszelskiego, przybyłych tam w większości z ziemi chełmińskiej i Mazowsza. Ten podział pozostał z czasów zasiedleń, potem wciąż na południu ponawianych zasiedleń po wojnach i panujących epidemiach, nawiedzających te ziemie i sąsiednie Prusy Książęce. Przez wiele lat biskupi i kapituła dbali o polskich i niemieckich katolików jednakowo, przygotowywali duszpastersko kapłanów, wydawali w Braniewie książki religijne, dążyli do tego, aby słowo Boże docierało do wiernych w zrozumiałym dla nich języku. Do pierwszego rozbioru Polski ze względu na język, jakim władał, nikt nie był dyskryminowany na Warmii.

Dopiero ostatnie dwadzieścia pięć lat XIX wieku stanowiły na Warmii okres, w którym przykładano większe znaczenie do kwestii językowych. Wprowadzone ograniczenia języka polskiego w szkole i kościele na południowej Warmii przyspieszyły procesy samouświadomienia polskiego pochodzenia. Historycy nazwali te lata w dziejach Warmii przebudzeniem narodowym7. Przebiegało to przebudzenie w atmosferze zbliżenia do wszystkiego co polskie. Było podsycane echem powstań narodowych, działaniami Polaków w zaborze pruskim, Pomorzu i Wielkopolsce. Do działaczy z tych ziem zwracał Andrzej Samulowski z wezwaniem aby nie zapominali o rodakach na Warmii, gubiących swą świadomość narodową.8 To polskie odrodzenie zostało wzmocnione wymową Objawień Gietrzwałdzkich w letnich miesiącach 1877 roku. Mówił i pisał Samulowski „Skoro Przenajświętsza Panienka przemówiła do dzieci warmińskich po polsku to grzechem jest jeśli ktokolwiek języka ojczystego, jako daru Bożego się wyrzeka.”

Objawienia gietrzwałdzkie nadały nowy impuls życiu religijno-moralnemu oraz narodowemu Warmii. Odtąd znacznie rozwinął się ruch abstynencki. Blisko 80 procent mężczyzn z południowej Warmii ślubowało trzeźwość. Ten impuls wypłynął przecież wprost od Matki Bożej. Od pierwszych objawień Matki Bożej, której wezwania początkowo wstrzemięźliwie potraktował biskup warmiński Filip Krementz, to miejscowy lud w nie od razu uwierzył. Nie tylko uwierzył, ale był równocześnie uradowany, iż po Lourdes i La Salette, Matka Boska wybrała na swoje objawienie zupełnie nieznaną, niczym się nie wyróżniającą miejscowość kościelną na umiłowanej Warmii. Warmiacy, szczególnie polscy, poczuwali się dowartościowani. To zobowiązywało. Stąd miejscowi z pomocą bardziej wytrawnych działaczy Wielkopolski otwierali na południowej Warmii biblioteczki Towarzystwa Czytelni Ludowych, organizowali akcje petycyjną w sprawie unieważnienia zarządzenia z 14 lipca 1873 roku, usuwającego język polski ze szkół we wsiach pod Olsztynem i Biskupcem, następnie doprowadzili do wydania 16 IV 1886 roku pierwszego numeru „Gazety Olsztyńskiego” i zaczęli w wyborach do parlamentu pruskiego wystawiać swego prawdziwie polskiego kandydata, bo posłowie katolickiej partii Centrum niezbyt jasno wypowiadali się w sejmie za przywróceniem języka polskiego. Wszystko to odbywało się nie bez trudów. „Gazeta” zbliżała Warmiaków do polskości. Stanowiła dla wielu elementarz i drogowskaz politycznego kierunku.

W gronie polskich Warmiaków skupionych wokół „Gazety Olsztyńskiej” wciąż brakowało księdza przywódcy, który mógłby, jak to było w innych częściach zaboru, bardziej zintegrować polskich wyborców i uzyskać mandat poselski. Jeszcze w 1893 roku w okręgu Olsztyn - Reszel wybrano posłem do Reichstagu ks. Antoniego Wolszlegiera z Dąbrówna na Mazurach. Warmińscy duchowni obawiali się represji ze strony niemieckich rządców diecezji. Obawy te były uzasadnione. W 1903 roku ks. dr Robert Bilitewski z Gryżlin za protest przeciwko zniesieniu lekcji religii w języku polskim został przez biskupa Andrzeja Thiela przeniesiony w niemieckie rejony Warmii do Wilczkowa pod Lubominem. Dopiero w 1907 roku ks. Walenty Barczewski związał się oficjalnie z ruchem polskim i od 1911 roku aż pięć razy kandydował na posła do sejmu pruskiego bądź parlamentu Rzeszy. Ostatecznie proboszcz z Brąswałdu dopiero w 1921 roku reprezentował polską ludność w sejmiku prowincjonalnym w Królewcu. W swoich pracach etnograficznych ks. Barczewski to, co wyróżniało polskiego Warmiaka: „Ludność warmijska jest głęboko religijna, pracowita, spokojna i nadzwyczaj konserwatywna. Temu konserwatyzmowi mają niemieccy współobywatele nasi do zawdzięczenia przewagę we wszystkich zawodach, lecz temu samemu konserwatyzmowi zawdzięczamy, że lud pozostał polskim, że się oparł wszystkim germanizatorskim zapędom i że na długo jeszcze takim pozostanie (...) nie wstydzi się swego dialektu lecz jędrnie żwawo nim się wyraża (...) książki czasopisma chętnie czyta, ale najwięcej tylko żywoty świętych, legendy o treści religijnej”9

Obyczaje warmińskie kultywowały polskie towarzystwa, zarówno te jak powstałe w marcu 1891 roku Polsko-Katolickie Towarzystwo „Zgoda” pod wezwaniem św. Kazimierza i analogiczne towarzystwa św. Józefa w Butrynach i św. Wojciecha w Gietrzwałdzie. Ostatni trzej biskupi niemieccy odgraniczali język polski w kościele. Od l stycznia 1887 roku biskup Andrzej Thiel nakazał wprowadzenie w kościołach na południowej Warmii w każdą pierwszą niedzielę miesiąca kazanie w języku niemieckim. Potem tę liczbę zwiększano. W momencie wybuchu drugiej wojny światowej, poza samym Olsztynem, gdzie co niedzielę wygłaszano polskie kazanie, w większości świątyń pod Olsztynem odbywało się jedno nabożeństwo polskie w miesiącu.

W latach międzywojnia polskie życie religijne było mocno ograniczone. Sprowadzało się ono do wiejskich parafii na południowej Warmii. W nabożeństwach przeważnie brali udział ludzie starsi. W węższym zakresie o wychowanie religijne dzieci, poza nielicznymi księżmi rozumiejący swoją posługę, zabiegali nauczyciele polskich szkół, powstałych tu w 1929 roku. O utrzymanie liczby polskich nabożeństw wciąż zabiegał Związek Polaków w Niemczech, który podejmował różnego rodzaju działania, w tym także miejscowi działacze złożyli skargę na biskupa Augustyna Bludaua do Papieża za ograniczanie polskich kazań, śpiewu i katechizacji dzieci w ich języku ojczystym.

Wdzierająca się do warmińskiego zaścianka cywilizacja, plebiscyty w 1920 roku, dwie wojny światowe z ostatnią tragiczną fazą tej drugiej, która dokonała przemieszczeń ludnościowych, wreszcie totalitaryzmy: hitlerowski i komunistyczny, mocno naruszyły dawne przyzwyczajenia Warmiaków, ich oparcie na tradycji i wzorze przodków. W 1945 roku na historycznej Warmii pojawiło się nowe zjawisko. Na tereny zdominowane przez kulturę warmińską napłynęły ludzi o innych obyczajach. W większości byli to Polacy ze wschodnich kresów dawnej Rzeczypospolitej i sąsiedniego Mazowsza. Dla nich początkowo obce były: architektura, pomniki, książki, wystrój wnętrza domu, osobliwie brzmiąca gwara warmińska. Mieli oni trudności z zadomowieniem się w innym krajobrazie kulturowym. Mało tego podsycani niewiedzą we wszystkim widzieli tu wrogie, niemieckie, a więc nieprzyjazne po najstraszliwszej z wojen, wywołanej przecież przez Niemców, tych którzy okazali się sprawcami ich nieszczęścia. Czas goił jednak rany. Przybyszów zadziwiał warmiński wzór życia rodzinnego, kult pracy, schludność, porządek, gospodarność, dbałość o wystrój estetyczny wsi i otoczenia, prawdziwe przywiązanie do Kościoła katolickiego. 4

Mazurzy nie swoi w większości byli ewangelikami, posługującymi się gwarą polską. Ziemie przez nich zamieszkałe, a więc południowe powiaty Prus Wschodnich: ełcki, olecki, gołdapski, giżycki, węgorzewski, mrągowski, piski, szczycieński, nidzicki, ostródzki, działdowski, w przeszłości bezpośrednio nie wchodziły do Rzeczypospolitej. Ostatni mistrz krzyżacki Albrecht Brandenburski zrzucił w 1525 roku płaszcz z czarnym krzyżem i przyjął wiarę Lutra. Równocześnie złożył królowi polskiemu hołd na Rynku w Krakowie. Zgodnie ze średniowieczna zasadą „cuius regio, eius religio”, poddani księcia stali się ewangelikami. Drukowano jednak im kancjonały, postylie i Pismo święte, w odróżnieniu od łacińskiej czcionki, właśnie szwabachą. W XIX wieku rozpoczęto także wydawanie polskich gazet w Królewcu, Ełku i Szczytnie. W królewieckim seminarium duchownym przygotowywano kaznodziei ze znajomością języka polskiego.

W połowie XIX wieku, tak jak na Warmii, ograniczano język polski w szkołach i kościołach. W ten proces wynaradawiania Mazurów włączył się, jeszcze bardziej od Kościoła katolickiego, Konsystorz Kościoła ewangelickiego. Skłoniło to część mazurskich ewangelików do organizowania ruchu gromadkarskiego. Uczestnicy tych spotkań bojkotowali niemieckich pastorów, zbierając się na spotkania w wiejskich chatach, na których snuli rozważania nad Pismem Świętym, a przede wszystkim długimi godzinami śpiewali polskie pieśni. W wybranych regionach Mazur zrzeszenia gromadkarskie obejmowały od 40 do 80 procent mieszkańców.10

Między gwarą warmińską i mazurską występują także różnice. Mazurzy nie zmiękczają syczących spółgłosek, jak na Warmii, przeciwnie cz-, sz-, ź-, odmieniane są na c, s, z, przez co pomnażana jest liczba syczących: czerwony - cerwony, szyba - syba, żyto - zyto. Mniej w gwarze mazurskiej było germanizmów.

Jedna z bohaterek „Kiermasów na Warmii”, Linowska tak scharakteryzowała Mazurów: „łoni gadają jek my, czują jek my - nie zierzą jek my”11, więc ksiądz Barczewski podkreślił przede wszystkim różnice wyznaniowe. Dalej zwrócił uwagę „Bo Mazurzy no mogą po mniecku i są dobre, wdziańczne ludzie, dopóki gorzałki ni zidzą”12. Przywołał również kilka przykładów leksykalnych: Ewka żona Janka mówi, że matulka zdechła zamiast umarła, co wywołało wesołość zgromadzonych na odpustowej biesiadzie. Poza tym Mazurzy często wypowiadają słowa dyminutywne czyli określenia pieszczotliwe jak: braciszku, panicku, dobrodziejaszku, paniuchno. „U nas piasku dużo, piasecku i torfaków i mało mowa pozytku, scególnie w susa”13 - mówi Ewka. Mokry rok dla nas jes lepsi. Na Mazurach tylko gryka rośnie.

Tymczasem w końcu XIX wieku bogaci gburzy warmińscy, aby uniknąć kolejnego podziału ojcowizny, kupowali swoim synom ziemię na Mazurach. W ten sposób we wsiach mazurskich pojawiali się katolicy. Budowano tam świątynię ku chwale Bożej i przenoszono także polskie obyczaje.

Trzeci element tej osobliwej triady: obcy, to oczywiście Niemcy, a więc ci, którzy również mieszkali na południowej Warmii, zwłaszcza w drugiej połowie XIX wieku mogli liczyć na preferencje władz pruskich, oni mieli inną obyczajowość, podążali z postępem, przez to nie byli konserwatywni, mocno się tym chełpili i wciąż pomnażali swoje dobra i pretendowali do wyższych stanowisk. Byli zaangażowani w ograniczanie języka polskiego i zawsze uznawali miejscowych gospodarzy za ludzi o niższej kulturze, mniejszych wartościach. Zakresy takiego pojmowania Warmiaków i Mazurów był lansowany przez literaturę i szkołę, łączył się on z próbą szerzenia niemieckiego postępu cywilizacyjnego. X

Mieszkańcy południowej Warmii i Mazurzy stanowili więc tę samą kategorię przeciwstawną Niemcom, bo wywodzili się z polskiego pnia. Gwary warmińska i mazurska są przecież częścią języka polskiego. Dlatego tak łatwo potrafili się ze sobą porozumieć, a że różniło ich wyznanie -zdecydowały o tym odległe wydarzenia historyczne. Zdecydował o tym Albrecht Brandenburski, który za wszelką cenę chciał zatrzymać władzę w Prusach nawet kosztem dotąd wyznawanej religii.




  1. W. Barczewski, Kiermasy na Warmii, wyd. VII Olsztyn 2002 s. 12
  2. A. Szorc, Dzieje diecezji warmińskiej (1343-1991), Olsztyn 1991 s. 21, por. S. Achremczyk, Warmia, Olsztyn 2000 s. 71
  3. J. Obłąk, Kapitulacje wyborcze biskupów warmińskich, Studia Warmińskie, 1975 t. 12 s. 12
  4. W. Piwowarski, Typologia religijna katolików południowej Warmii, Studia Warmińskie, 1964 t. I s. 168
  5. W. Barczewski, op. cit. S. 58
  6. por. J. Chłosta, Ksiądz Walenty Barczewski jako etnograf polskiej Warmii, Warmińskie Wiadomości Archidiecezjalne, 1999 t. 43 wrzesień - październik, s. 113
  7. A. Wakar, Przebudzenie narodowe na Warmii 1886-1893, Olsztyn 1965 s. 10
  8. J. Jasiński, Andrzej Samulowski 1840-1928. O narodowe oblicze Warmii, Olsztyn 1976 s. 44; por. A. Szyfer, Warmiacy. Studium tożsamości, Poznań 1996 s. 146-148
  9. W. Barczewski, op. cit. S. 23
  10. J. jasiński, Ruch polski na przełomie XIX i XX wieku, w: Warmia i Mazury. Zarys dziejów, Olsztyn, 1985 s. 450
  11. W. barczewski, op. cit. S. 70
  12. tamże 54
  13. tamże s. 55

12.10.2002

Do góry